W gołdapskim przedszkolu brakuje miejsc dla dzieci, a rodzice nie chcą posłać sześciolatków do szkoły
— Mój synek chodzi już trzeci rok do przedszkola — mówi Edyta Sidor. — W tym roku złożyłam podanie o przyjęcie mojego dziecka do przedszkola. Jednak 23 kwietnia dostałam informację, że nie będzie grupy sześciolatków i muszę syna zapisać do szkoły. Powstaje więc problem, jak rodzice pracujący maja odebrać swoje pociechy ze szkoły po czterech godzinach zajęć. Urząd Miejski stawia nas w niezręcznej sytuacji. Dla nich bowiem, najlepiej jest rozwiązać grupę sześciolatków i przyjąć dzieci młodsze. Należy zauważyć, że miała nastąpić rozbudowa przedszkola, ale jak widać do tej pory, nic się z tym nie robi, a przecież jest to wieloletni problem gołdapskiego przedszkola.
W tym roku powstanie tylko projekt techniczny rozbudowy przedszkola. Jeśli sześciolatki pójdą do szkoły, to inwestycja rozbudowy nie będzie konieczna.
— Jeśli się okaże, że Ministerstwo Edukacji Narodowej wprowadzi w życie przepisy dotyczące pójścia sześciolatków do szkoły, to tym samym zwolnią się miejsca dla przedszkolaków — twierdzi Marek Miros, burmistrz Gołdapi. —Być może wówczas nie będzie konieczna rozbudowa przedszkola. Jednak na wszelki wypadek zostanie wykonany projekt techniczny.
Zdaniem burmistrza Gołdapi słuszna była decyzja o likwidacji przedszkoli w Gołdapi.
— Utrzymanie wszystkich zlikwidowanych przedszkoli było bardzo drogie — mówi Marek Miros. — Gmina na likwidacji zarobiła duże pieniądze. Gdybyśmy je utrzymywali, to z punktu ekonomicznego, nie byłoby to racjonalne.
We wtorek, 29 kwietnia odbędzie się spotkanie z burmistrzem Gołdapi, rodzicami i kierownikiem wydziału oświaty na temat rozwiązania problemu przeprzełnienia w przedszkolu. Do sprawy powrócimy w najbliższym czasie. Julita Sztabińska



